Odcinek 8. Malezja. Cameron Highlands, czyli herbacianie mi!

Do Cameron Highlands, dawnej kolonii brytyjskiej położonej w górach, słynącej z rześkiej, wiosennej pogody i olbrzymich połaci pól herbaty, nie trudno jest się dostać. Ze stolicy Malezji, Kuala Lumpur, praktycznie co godzinę odjeżdża jakiś autobus w tą stronę.

Mnie udało się zdążyć na pierwszy poranny kurs. Po kilku godzinach drogi dotarłam do centrum miasteczka. Nie będę ukrywać, że impreza w międzynarodowym towarzystwie, którą miałam okazję zaliczyć poprzedniego wieczoru mocno wpłynęła na moje samopoczucie podczas podróży 😉

Dla osób wybierających się tu w niedalekiej przyszłości mam 3 rady: zabrać ciepły sweter, coś przeciwdeszczowego oraz z góry nastawić się na fakt, że tutejsze hotele i inne obiekty noclegowe należą do najdroższych w całej Malezji.

Nie chcąc tracić zbyt dużo czasu, zaraz po dotarciu do miasta pobiegłam do pobliskiej informacji turystycznej nabyć mapę (nie dają tutaj, niestety, darmowych map, ale koszt nie jest też zbyt wygórowany), a następnie zameldowałam się w hotelu. Ciepła woda i Internet! Cóż za miła odmiana!

Wokół Cameron Highlands znajduje się kilka plantacji: herbaty, truskawek, pszczół, kwiatów, a także wiele szlaków górskich, które można przejść samodzielnie z plecakiem. Nie ma tu żadnej komunikacji miejskiej, więc jeśli chcesz dotrzeć do najbardziej znanej plantacji, BOH, trzeba nastawić się na prawie 10 kilometrowy spacer wzdłuż głównej drogi, złapanie taksówki albo… stopa.

Ja dołączyłam do lokalnej wycieczki, którą minęłam przypadkiem szukając transportu.Razem z kilkuosobową grupą, udałam się minivanem na zwiedzanie okolicy.

Na początku pojechaliśmy do lokalnej plantacji motyli. Miejsce kompletnie nie zrobiło na mnie wrażenia, była to typowa turystyczna atrakcja. Oprócz zgromadzenia w jednym miejscu różnych odmian motyli i kwiatów, można było zobaczyć też kilka ciekawych odmian zwierząt. Wszystkie oczywiście trzymane w klatce.

DSC05553.JPG

SONY DSCDSC05559.JPG

SONY DSCSONY DSC

SONY DSCSONY DSC

Stamtąd ruszyliśmy na plantację pszczół. I tu znowu porażka. I nie tylko ja byłam sceptyczna, bo odwiedzający ze mną ludzie – Koreańczyk, starsza para z Japonii i kilka osób z UK, także wymieniali między sobą znaczące spojrzenia.

Kolejnym miejscem do zobaczenia w planie wycieczki była plantacji truskawek. Tutaj już kompletnie załamałam ręce. Jedyny fakt związany z tym miejscem i wart zapamiętania, to to, że w Cameron Highlands truskawki rosną przez cały, okrągły rok. Tutejszy klimat jest wręcz idealny do ich uprawy, a CH zaopatruje w nie całą Malezję. Truskawki w kraju słynącym z kokosów? Kto by pomyślał!

W końcu, po prawie 2godzinach znudzenia, udało nam się dotrzeć do plantacji BOH. Widoki tej okolicy zachwyciły mnie kompletnie, a ciekawostki związane z tym miejscem opowiadane przez pracownika plantacji, wciągnęły. Spacer wśród krzaków herbaty i możliwość spróbowania rozmaitych naparów herbacianych uprawianych w tym miejscu, niesamowicie dodał mi sił! Zieleń, zapach, górzysty krajobraz – bajka!

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

SONY DSC

SONY DSCSONY DSC

BOH jest nie tylko największą plantacją herbaty na tych terenach, ale też eksportującą najwięcej za granicę. Tutejsza cena herbaty waha się w zależności od wielu czynników, do kilku polskich złotych za paczkę do kilkunastu. Najdroższa herbata jest towarem luksusowym i dedykowanym tylko rynkom zagraniczym, głównie brytyjskiemu. Niestety ludzie zatrudnieni do uprawy pól zarabiają bardzo mało, chociaż i tak więcej, niż w innych miejscach Malezji.

Na zakończenie wycieczki pojechaliśmy jeszcze na lokalny targ warzywny, gdzie zaopatrzywszy się w kilka lokalnych owoców, wróciliśmy do miasta. Jedno jest pewne – raz na zawsze wyleczyłam się z wycieczek zorganizowanych. Niezależność to jeden z najważniejszych dla mnie aspektów podróżowania.

Ja razem z Koreańczykiem, któremu przez ostatnie kilka godzin usługiwałam jako fotograf (jak to Azjaci, musiał mieć zdjęcie zewsząd i w każdej pozie), udaliśmy się się do lokalnego baru zjeść przepyszną i niezwykle tanią kolację. Już wtedy żałowałam, że zdecydowałam się zostać w Cameron tylko jedną noc, bo to miejsce zasługuje na kilkudniową eksplorację. Byłoby cudownie zostać tam dłużej i samodzielnie przejść kilka szlaków, wdychając świeże powietrze i dektując się górskimi widokami. Jednak swoją decyzję podjęłam w oparciu o przesłanki ekonomiczne (ceny w Cameron są mało przychylne osobom podróżującym niskobudżetowo) i czasowe (nie chciałam za dużo czasu spędzać w Malezji, by mieć więcej czasu na zwiedzenie innych krajów. Szczerze mówiąc, nigdy nie planowałam odwiedzi tego państwa i dotarłam tu przypadkiem). Nie mogłam jej też cofnąć, ponieważ straciłabym pieniądze wydane na bilet autobusowy do kolejnej destynacji, Taman Negara, który zakupiłam zaraz po przyjeździe do CH.

Jedno jest pewne, brytyjski, kolonialny charakter obszarów Cameron Highlands bardzo przypadł mi do gustu. Większość mieszkańców tego niewielkiego miasteczka dobrze zna język angielski, po ulicach chodzi mieszanka kulturowa: Malezyjczyków, Brytyjczyków i … Indusów, którzy zostali tu sprowadzeni przez władze Wielkiej Brytanii do pomocy przy zakładaniu plantacji. Wielu z nich założyło tu rodziny i mieszka do dnia dzisiejszego. Ma to oczywiście wpływ nie tylko na koloryt lokalny, ale i kuchnię – wiele tutejszych knajp serwuje dania będące niejako reinterpretacją kuchni indyjskiej. I oczywiście zwyczaj picia popołudniowej herbatki jest tu jak najbardziej żywy! Tutejszy chłodnawy klimat jest też fajnym ukojeniem po upałach doświadczanych w innych częściach Azji.

O poranku, zebrałam wszystkie swoje siły, ponownie spakowałam plecak i z żalem pożegnałam się z herbacianą krainą. Po wielu perypetiach związanych z szukaniem biura, spod którego odjeżdżał mini bus do Taman Negara, udałam się na spotkanie z kolejną przygodą: samotnym trekkingiem po dżungli!

SONY DSC

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s